Istnieje życie z wirusem HIV

Świadectwo seropozytywnego - Claudio Souza

26 lat po skazaniu na śmierć mara zrobił mi to zdjęcie. Wieloletni przyjaciel zmienił to. Wciąż zmysłowy, dobry koleś! Myślę, że była na szczycie

Świadectwo od osoby seropozytywnej może być wszystkim. Moje życie na początku nie było dla mnie zbyt sympatyczne. A nie później! Ale dowiesz się tego wszystkiego tylko wtedy, gdy przeczytasz moje świadectwo ...

Świadectwo seropozytywnego

 

Historia jednego seropozytywnych, od początku; Mogłem tylko powiedzieć, co się stało, mój ojciec… Sebastião Afonso de Souza

„Odrzucony przez matkę i ojczyma, Klaudiusz w wieku 12 lat uczynił ulicę swoim nowym domem. Między zimnem, głodem i porzuceniem szybko dojrzewało. Poznał piekło, a potem niebo. To z rąk Fatimy wyszedł z błota. Dostał trochę ubrań, parę butów, dach i, co najważniejsze, pracę. Dorastając w pracy nadrabiałem stracony czas. Dla Klaudiusza AIDS był problemem „innych”, nigdy by mu się to nie przytrafiło. Od 18 do 32 lat „biegł za stratą”; codziennie wychodziłem z dziewczyną. A jeśli chodzi o AIDS, mawiał: „daj się złapać”. Wziął to ... Stracił pracę, dom, przyjaciół ... Ale podniósł głowę i ponownie odkrył godność i wartość życia, po tym, jak został HIV-dodatnich... "

Cláudio Souza
To ja, z pięć lat,

Zdjęcie pochodzi z 1969 roku, kiedy miałem pięć lat. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że na wyglądzie tego dziecka można było już jakoś zobaczyć na horyzoncie ogromną burzę, która pewnego dnia nad nim wzniesie się ...

Myślę, że moja historia jest bardzo powszechna. Faktem jest, że znam ludzi, którzy przeszli tę samą ścieżkę i są tam, dotykając życia. Opuściłem dom jako dziecko, mając dwanaście lat, nie znosząc przemocy ojca; Poszedłem szukać mamy, która dwa lata temu uciekła z domu po przygodzie. Wydawało się naturalne, że szukam jej, jej schronienia, jej kolan, jej uczucia, jej ochrony ... Ale dobrze pamiętam, że mój ewentualny ojczym (kat) powiedział jej, że nie przyjmie w jego domu skurwysyna. ... brak ... Moja mama, zawsze letnia z charakterem, przyjęła to z uległością, która zawsze była jej własna, gdy coś było wygodne, i wysłała mnie na ulicę, gdzie mieszkałem przez pięć lat, pośród zimna, głodu, przestępczości, dyskryminacji , wszelkiego rodzaju nadużycia ...

"Trzeba kochać ludzi, tak jak nie ma jutro."
Renato Russo

Każdej nocy, każdego dnia głodny

Nie będę opowiadał każdej zimy, każdego dnia i każdej godziny; każdy sobie wyobraża, jak wygląda życie na ulicy.

Ale zapewniam cię, że nikt nie pozostawia ich bez pomocy kogoś innego. Nikt sam nie ucieka z piekła bez pomocy. Możesz przetrwać w piekle na czas nieokreślony, ale aby się stamtąd wydostać, będziesz potrzebować pomocy. To błędne koło, w którym nie możesz zdobyć potrzebnych rzeczy, ponieważ ich nie masz. Nie ma domu, ponieważ nie ma pracy; Nie ma pracy, bo nie bierze prysznica; nie bierze prysznica, ponieważ nie ma domu i tak dalej, jak wieczny motocykl.

Ale dla mnie był to ktoś. Mój ktoś, mój anioł, był kobietą. Spośród nich brak popularnej mądrości nazywa ją „kobietą życia” lub „kobietą łatwego życia” (przyjdź i żyj tym życiem, a dowiesz się, jakie to łatwe).

Była zakonnica lub pani łaskawej społeczeństwa lub dama spirytysty ligi lub żona ewangelickiego pastora.

Prostytutka, łatwa w życiu dziwka.

Ta etykieta wyjść, bo z was czytać i dyskryminuje. I nawet nazywają ją Angel.

Dało mi to miejsce do spania, wzięcie prysznica, dwóch spodni, trzech koszul i pary ciasnych butów (nigdy nie zapomnę ciasności tych butów i radości, z jaką je zakładam), które kupiłeś w używanym sklepie. I najważniejsze: dał mi pracę w zmywaniu naczyń w nocnym klubie w Sao Paulo - Luwrze - który został zamknięty już co najmniej dziesięć lat temu.

Czy biedny - życie było dla niej okrutny - moja Fatima. Ktoś, bez względu na przyczynę, spalił jej twarz kwasem. Mówią zemsty.

Cláudio Souza, soropositivo.org
26 lat po skazaniu na śmierć mara zrobił mi to zdjęcie. Wieloletni przyjaciel zmienił to. Wciąż zmysłowy, dobry koleś! Myślę, że była na szczycie

Nie wiem co to za kwas, nigdy nie przeszkadzało mi, wiedząc dlaczego. Wiem, że szkody były ogromne, a osoba, która żyje ze sprzedawania swoich przysług, musi być piękna, musi być atrakcyjna. Czarna plamka pokrywająca 50% jej twarzy i części jednej piersi niewiele pomogła i wszystko było dla niej bardzo trudne. Fatima borykała się z trudnościami, a nawet z padaczką, która według niej była konsekwencją jej ataku. I spotkał się z wieloma upokorzeniami ze strony klientów i współpracowników.

To wszystko nie stanowiły przeszkody do niego. Robił, co mógł, i na pewno nie to, co udało mi się odbudować minimalnego poziomu ludzkiej godności.

Ten anioł wchodził i wychodził z mojego życia jak błyskawica. Trzy lub cztery miesiące. Zniknął bez pożegnania i nie dając mi okazji, aby mu podziękować. Zostawił opłacony rachunek za pranie i miesiąc opłaconych stawek za pokój w hotelu w koszu. Dziękuję tutaj i mam nadzieję, że mnie przeczytasz, pamiętasz i wiesz, że jestem ci wdzięczny, że nigdy o tobie nie zapomniałem i nigdy nie zapomnę o tobie. Nie wiem nawet, czy naprawdę miała na imię Fatima, czy to było fikcyjne. To zawsze sprawiało, że moje poszukiwania były bardzo trudne i bez konkretnych rezultatów. Nigdy więcej jej nie widziałem.

Od tego czasu zastanawiałam się, kim naprawdę była moja mama: ta, w której macicy żyłam i czyje mleko piłam, czy ta druga (…), którą społeczeństwo wyrzekło się i naznaczyło tak, jak chciało, po tym, jak używało go tak, jak chciało…

Nigdy nie mogłem dojść do ostatecznego wniosku w tej sprawie. Ale to nie ma znaczenia. Zainteresowany tym, co zrobiła.

Czy wyglądam na osobę zmartwioną, że pewnego dnia mogę umrzeć na HIV? Śmierć jest ważną częścią podróży i chociaż może się to wydawać dumne, wszyscy tam jedziemy!

Faktem jest, że odzyskując godność, odzyskałem także świadomość. I to sprawiło, że pomyślałem. Myśląc, nienawidziłem mojej matki z całej siły. Najbardziej wrażliwym duszom, które ścierają się z tym stwierdzeniem, ofiaruję swoje pięć lat ciemności, strachu, zimna i głodu jako parametr rozumowania. Może powinno wystarczyć. Jeśli to nie wystarczy, oferuję ciosy i kopnięcia, które często wymieniam, aby zabezpieczyć kanapkę.

Nawet nienawiść

Nienawiść jest uczucie jak nikt inny, i być wymarły, lub coś, co wymaga czasu, aby zrekompensować.

Wiele lat minęło w ten sposób, nie martwiąc się tym, czy ona, moja urodzona matka, żyła, czy nie, czy była dobra czy zła, nie dbałem o jej los. To była kwestia wzajemności: jej obojętność na moją.

Wydaje mi się to uczciwe. Bardzo uczciwe.

Jednak ta sama obojętność pochowano nienawiść i ból, ból, strach, trwoga znając mnie bez matki, bez korzeni.

W klubie nie trwało długo, zanim się zaprzyjaźniłem. Po roku stałem się soundtrapem w domu. W rzeczywistości pomocnik sonografa (tak dziś nazywają DJ). Wiele dziewczyn, każdego dnia inna, nigdy nie zadowala się żadnymi.

Z pewnością myślę, że starałem się nadrobić stracony czas, brak uczuć i uczuć, utracone lata mojej młodości. Zakołysałem się w tym szaleństwie i nigdy nie przestałem. Między 18 i 30, wszystko, co zrobiłem, to „iść po kontuzję”.

Wiedziałem, zawsze wiedziałem, o istnieniu AIDS. Widziałem, jak umierają na to niektórzy ludzie, całkowicie wykluczeni z grupy, do której należą. Ale myślałem, że to problem dla innych i nigdy mi się to nie przydarzyło, ale miałem też jedną rzecz, o której myślałem: jeśli „złapiesz to, pierdol się”. Pierdol to!

Cóż, tak skończyłem, pieprzyłem się.

Ale przed tańcem dobrze się bawiłem i byłem szczęśliwy pacas (w pewnym sensie nadal jestem!) Zmieniłem dziewczynę każdego dnia, a czasem częściej niż raz dziennie.

A dla tych, którzy myślą, że liczę „czarną porzeczkę”, facet w dziwnej kolorowej koszuli to ja, w wersji 25-letniej, kiedy doszedłem do stanowiska nadawcy, któremu przysługiwała Karta Prasowa. W tym filmie jest osoba, którą kochałem jako ojca i w pewnym sensie był nią dla mnie, wpajając mi podstawy pojęć moralności i etyki, odpowiedzialności i szacunku, które naprawdę mogłem ustanowić tylko w moim po zdiagnozowaniu HIV.

Odszedłem od niego w dniu, w którym byłem absolutnie i nieodwracalnie pewien, że wstydzi się mnie za to, że przyjąłem swój status przewoźnika i HIV, i na tej podstawie wiele można było zrobić, aby poprawić tę pracę. Dzieje się tak, ponieważ modli się za broszurę, która uczy, że chorzy reprezentują porażkę.

Boli facet! Boli cię cholerny sukinsyn

Niektórzy nawet nie pamiętam jej twarzy. Inne, zachować co najmniej nazwę. Ale były takie, które oznaczone moje życie tak bardzo jak jej, moim aniołem, inaczej, ale bez zarzutu.

Simone, Flavia, Deborah, Dayse, Cassia, Paula, Ana Claudia, Claudia Vieira, Laura (przypadek osobno), Raquel, Potira (Indianin, nawet z Xingu). Kochałem każdego żarliwie i wierzę, że byłem przez nich kochany tak samo jak mężczyzna, który według nich nigdy nie należałby do jednej kobiety.

Nie wszyscy wyszli szczęśliwi. Niektórzy wyszli z mojego życia na wojnę ze mną iz życiem. Ale życie i wojna mają coś wspólnego, czego nie umiem oddzielić ...

Ale był w szczególności ktoś o imieniu Gabi ...

Ach! Gabi ... Niech inni o tobie nie wiedzą. Niech stanie między nami to, co wydarzyło się między nami.

Ty, który porwałeś mnie o niebezpiecznym świcie, uczyniłeś moje życie kolejką górską pełną niespodzianek, radości, zmartwień, pocałunków, uścisków, świateł wszystkich kolorów i odcieni, dzwonków wszystkich odcieni…

Zdecydowanie naucz się rysować własne postacie lub ulubione postacie, nawet jeśli nigdy wcześniej nie rysowałeś. 42 lekcje, które pokażą ci, że rysowanie NIE jest „prezentem”, ale umiejętnością, którą możemy Ci pomóc rozwinąć.

Ty, który mnie kochałeś i odszedłeś nagle jak w sonecie. Ty, którego kochałem tak, jak Ty nigdy wcześniej nie kochałeś i który nauczyłeś mnie, że nie mamy nikogo, dzielimy się tylko chwilami i że zawsze byłeś wierny i lojalny, na tyle, na ile mógłbyś być lojalny i wierny, nie żądając niczego, nie żądając niczego, co nie było to zrozumienie, współudział i uczucie. Byłem twoim wspólnikiem, ty byłaś moją boginią i szliśmy długo obok siebie, patrząc na horyzont, szukając czegoś, czego nigdy nie wiedzieliśmy, co to było ...

Wiele wycierpiałam, kiedy odeszłaś, wiesz, pamiętasz ... ale jest to ... Jeśli nadal będę odbierał twój smak, na pewno zabierzesz ode mnie ...

Ale grałem życie do przodu, słuchałem moich płyt, dopingowałem tańce, całowałem dziewczyny, cieszyłem się życiem z przyjaciółmi, czasem w środku dnia, aż do prawie południa. Bardzo szalone życie, pełne wzlotów i upadków, miłości i niechęci, uczuć i niezadowolenia, budynków i ruin. Ale rozczarowałem się nocą, która nie dawała już tego, czego się od niego spodziewałem. Noc się zmieniła, nie była już romantyczną rzeczą, ale banalnym handlem ciałami i narkotykami. Zasmuciło mnie to. Nie to, czego chciałem od życia. Może to nie ta noc się zmieniła. Może to ja zmieniłem sposób, w jaki widziałem noc.

A po drodze, gdzieś, z błędami tak wiele, wirus jest zainstalowany na mnie w milczeniu i zaczął swoją pracę. Nie wiedziałem nic.

Moje niezadowolenie z wszystkiego mnie chcą zmienić swoje życie, chciał alternatywę i nie mógł go znaleźć.

W wieku 30 lat poznałem Simone. Ona, kobieta z innego świata, wstała o szóstej rano i cały dzień pracowała. Byliśmy słońcem i księżycem, ja byłem księżycem ... Ciekawie było ją obudzić o szóstej rano tysiącem żartów i żartów, sprawiając, że uśmiechnęła się wcześnie i podekscytowana wyszła do pracy, aż do szóstej po południu, kiedy Znajdowałem ją i spacerowałem, aż nadszedł czas, żebym poszedł do pracy.

W tym czasie ona emburrava i powiedział: "Klaudiusz, to nie daje przyszłości. Musisz zmienić swoje życie. "

To ona wprowadziła mnie do tego podmiotu, komputera, i spędził pierwsze podstaw sztuki używając go nawet bez zrozumienia. To był początek zmian, byłoby stopniowe, bolesne, trudne, ale chciałbym zrobić z miłości. Niemniej jednak, że nie mają cierpliwości, by czekać w tej transformacji i zostawili mnie w sobotę bez wyjaśnienia.

Pozostało tylko wspomnienie szybkiego, gorącego, szalonego, ognistego romansu ... To mnie głęboko naznaczyło. Wierzę, że kochałem tę kobietę, a kiedy ją straciłem, bardzo zachorowałem, miałem depresję.

Początkowo zdiagnozowano grypę. Próbowałem jak grypa podczas 28 dni. Był to wirusowe zapalenie opon mózgowych. Bandeirantes Dei Entry szpitala pomiędzy życiem a śmiercią i pozostał w szpitalu dobry czas tam. Doktor, nie pamiętam nazwy, zapytał mnie na to zgody testu na HIV. W tym stanie, upoważniam niczego i kiedy się obudziłem listopada 13 1995 na 15h43 mi wynik spodziewałem:

Seropozytywnych.

Świat upadł na mnie. Odkryłem, w sekundach, że wszystko stracone, że za kilka dni będę suche jak roślina w wazonie bez wody i umrze.

Bałem się, panika i przerażenie. Nie wiedział nic o chorobie. Tyle że to było śmiertelne, że zabije za kilka miesięcy. Nigdy nie przejmowałem się wiadomościami o AIDS; właściwie nic nie wiedziałem, to był problem kogoś innego. Płakałem i myślałem o zabiciu się, ale myślałem, że przynajmniej można się po mnie spodziewać, że z odwagą zniosę to, co nadejdzie.

Tak więc, jak widać, nie zabijaj mnie. Postanowiłem poczekać i znosić konsekwencje mojej nieodpowiedzialności mojej nieuwagi. To było przynajmniej zrobić: stać z przyzwoitości konsekwencje mojego niedbalstwa.

Przypomniałem sobie, że tuż przedtem miałem dziewczynę, która nigdy nie używała prezerwatywy (Simone). Myślałem, że ją zabiłeś, to była moja wina i tylko moja. Nie przyszło mi do głowy, że to ona mogła mi przekazać chorobę. To była namacalna hipoteza, ale jej nie widziałem. Wiedział, że musi z nią porozmawiać, ostrzec ją, dać jej szansę poznania i przygotowania się najlepiej jak potrafił. Było bardzo blisko Bożego Narodzenia i postanowiłem poczekać do końca roku. Trudno było czekać tak długo. Ten upewniał się, że ciągnie się dalej. Wiedziałem, że mam obowiązek, moralny obowiązek, aby ostrzec ją, aby miała takie same możliwości jak ja, aby traktować siebie i walczyć o swoje życie. Ale był strach przed jej reakcją, przed tym, co usłyszałbym od niej, tak kochanej osoby, tak kochanej. Po tych wakacjach nie miałem odwagi mówić. Każdego dnia wymyślałem sobie nową wymówkę i czekałem na jutro. Przyjaciel, drogi przyjacielu, zrobił to dla mnie, na moją prośbę. Powiedział mi, że żałuje tej samej chwili, w której wyjawił jej, co się ze mną dzieje, że trudno ją uspokoić i utrzymać na osi. Ale przeprowadzał testy i ciągle dawał wyniki negatywne.

Z wielką ulgą poczułem, że nie przekazałem jej wirusa. Nie sądzę, żebym mógł znieść to poczucie winy. Zniknęła, wolała zignorować mnie i zapomnieć. Jedyne, co zrobił od tego czasu, to napisanie do mnie listu, w którym powiedział, że na zawsze będzie pielęgnował te dni i noce, które spędziliśmy razem ... Cierpliwość. Wspomniał również o zamiarze przekazywania co miesiąc koszyka podstawowego jedzenia dla domu pomocy, w którym zacząłem mieszkać. Do diabła z nią i podstawowym koszykiem. Bardzo bolało, ale dziś minęło, wszystko mija aż do obojętności.

Przez nie w celu utrzymania trwałych relacji w historii, znalazłem się sam, nie ma przyjaciół, nikt mnie wspierać, nie mając nikogo, kto naprawdę mnie kocha, a ja nie wiem, kochany. Ukryłem się w strachu i wstydu.

Stop Stigma red sign with sun background

Nowe Straty

Straciłem pracę, straciłem dom ... Właściwie pokój hotelowy na Rua Aurora. Zostałem opuszczony przez rzekomych przyjaciół, których miałem. To jest życie. Nie jestem pewien, czy mogę ufać ludziom. Są jak wiatraczki i zmieniają się w czasie. A to jest nieprzewidywalne.

Mieszkam w bezpiecznych domów, ulic i zapukał głową dużo tam. Ale czas mijał, a ja nie umarł. Nie wyschły jak roślina w wazonie bez wody. I odkrył, że życie jest możliwe nawet z HIV, a porting nie oznaczało wyrok śmierci. Więc postanowiłem walczyć o swoje życie, dla mojej godności człowieka.

Podczas tego okresu, wśród wielu rzeczy, ale mój własny wyrok, w którym sędzia był bezwzględny, nieustępliwa prokurator i słaby obrońca, ja uważałem się odpowiedzialny za wiele rzeczy i, w procesie, zabrałam mamę do sądu sumienia, związany i zakneblowany, spojrzał na nią, był pełen litości i postanowił jej wybaczyć dla.

Judge Holding Documents

Ale wybaczenie psychiczne nie wystarczyło, konieczne było przyniesienie jej tego przebaczenia w taki czy inny sposób. Trzeba było ją znaleźć, znaleźć, objąć i zostawić przeszłość pogrzebaną w piaskach, które pochłaniają wszystko ...

To były długie i skrupulatne poszukiwania. Umiem odnajdywać rzeczy i ludzi rzekomo zagubionych. (Jedyną wadą było nie odnalezienie Fatimy, ale myślę, że nie chce być znaleziona, zniknęła bez śladu.) Coś, czego nauczyłem się nocą, na ulicy, w życiu ...

Reunion z matką

Kiedy trzy lata temu odnalazłem matkę, znalazłem starą kobietę, torturowaną czasem i wyrzutami sumienia, uczepioną Boga, którego nie zna, rozdartą przez raka, którego nie leczyła i przejęła symbole swojego macierzyństwa (...). (Sprawiedliwość jest zadość, czy nam się to podoba, czy nie, i zawsze dzieje się to dokładnie w punkcie, w którym zawodzimy, wskazując dokładną porażkę naszej postaci. Wystarczy spojrzeć na siebie, a będziemy wiedzieć, dokąd zmierzamy ...)

Dużo rozmawialiśmy. Zdałem sobie sprawę, że traci, co niewiele zostało z jego poczytalności, tuląc się do duchów, iluzji i żałuje później, ale wysokie kwoty.

Nigdy nie widziałem siebie jako kogoś żal. I nawet nie wiem gdzie jest moja nienawiść do innych lat mógł utworzyć złe energie, które ranią tak intensywnie.

Ale szkoda nie jest miłość. Również opóźniło żal nie jest. I to jest miłość, która napędza statek.

W taki czy inny sposób więź miłości, która nas zjednoczyła, została zerwana i myślę, że nigdy nie zostanie ona przywrócona ...

Szczególnie, ponieważ jest więcej czasu.

Rak, który ją rozerwał, a ona postanowiła nie traktować, dlaczego Pan ją leczy (leczy, ale nie rezygnuje z wysiłków lekarzy i poświęcenia chemioterapii) rozprzestrzenił się i pochłania resztki jej życia, jeśli tak jest. to nie koniec wszystkiego.

Ostatni raz widziałem ją, złe i obojętne dla mnie. Nie próbowałem się dowiedzieć czegoś innego. Jest Koncepcja wzajemności połączeniu ze świadomością, że mam wystarczyć sam.

Od pozytywnej diagnozy poczułem wielką pogardę dla siebie i życia, które do tej pory żyłem. Postanowiłem zacząć od nowa. Próbowałem nauczyć się nieco więcej na temat informatyki, aby zarabiać na życie (jestem to winien Simone). Nauczyłem się wystarczająco, aby móc montować maszyny, z których korzystam, a czasem przeprowadzać konserwację i wprowadzać zmiany. Dzisiaj już trochę robię sites… To niewiele daje, ale wciąż to biorę. Mam większe projekty, ale brakuje mi środków.

Żyjąc w poparcie domu, myślałem, że oszaleję z braku perspektywy na życie, brak horyzontu, brak nadziei. Domy pomocy społecznej spełniają szczególną rolę, ale to nie było to, czego szukałem. Nie chciałem, miejsce do oczekiwania na śmierć, aby przyjść, chciał walczyć o swoje życie, rozumiem, wielkość, jak życie.

Nagle wszystko się zmieniło, niemal od niechcenia. Był nowy pacjent na poparcie głównej, Waldir, bardzo słaby, musiał iść do szpitala Day codziennie. Nie było nikogo, aby mi towarzyszyć i zapytał, czy to zrobić.

I powiedziała, że ​​tak. Po tym wszystkim, była to okazja, aby być pomocnym i więcej niż szansa na wydostanie się, zobaczyć świat, ludzi, rozjaśnić myśli.

To była stosunkowo prosta rutyna: rano kąpałam go, czyściłam odleżyny (musiałam się wiele nauczyć o ludzkiej kruchości i wiedzieć, że to może być ja na jego miejscu, któregoś dnia ...), opatrywałam go tak, jak nauczyła mnie pielęgniarka i wysłał go, krok po kroku, do karetki, znanej jako „papa tudo”, ironia bez granic…

Przybywając do szpitala, kładł go na wózku inwalidzkim i zabierał na trzecie piętro, gdzie kładziono go na łóżku i podawano dożylnie. Tak było przez cały dzień.

Nie wiedziałem, co ma, ale to była straszna rzecz, bo ledwo podpierał się na nogach. Potrzebuje wsparcia, żeby iść do łazienki, zjeść, za wszystko ... Nawet szklankę wody, której nie był w stanie utrzymać. Mimo to znalazłem czas, aby spotkać się z innymi pacjentami na tym piętrze i, o ile to możliwe, zaprzyjaźnić się, poznawać tych ludzi, ich historie, czyniąc ich moją rodziną. Zdobyłem nawet zaufanie lekarzy i pielęgniarek, którzy przyszli zobaczyć mnie jako pomocnika, kogoś innego do współpracy.

Poszukiwanych osób niepełnosprawnych, gurneys pchania, zrobił wszystko, co mógł, aby pomóc.

Przyniósł wodę do pacjenta, pielęgniarki ostrzegał surowicy, który miał żyłę, która została utracona, dowiedziałem się wiele o rutynie szpitalu i zawdzięczam to do każdego z ludzi, którzy mieli przywilej podaniem.

Nowe bodźce w życiu osoby zakażonej wirusem HIV

Ale to właśnie w tym okresie, że nauczyłem się doceniać nie tylko swoje życie, ale sam świat. Świat zyskał dźwięk Dolby Surround i kolor Technicolor. Każda osoba, którą widziałem, nawet nieznajomy, wydawała mi się zbyt ważna, aby go zignorować. Wrzeszczący ptak był znakiem, że żyję i słyszę go. Życie stało się dla mnie święte, zbyt ważne, aby je zmarnować. Każdego dnia każda sekunda zyskiwała na znaczeniu w sposobie, w jaki postrzegam rzeczy. Odradza się, inne narodziny, w których młody dorosły wychodzi ze starego dorosłego, jak motyl, który wyskakuje z kokonu z wysiłkiem Herkulesa, szukając ciepła Słońca, aby rozwinąć skrzydła i unieść właściwe loty. . Wiele z tego, co nauczyłem się ze swojego życia, zrobiłem to w szpitalu, gdzie walczyliście o życie w każdej chwili i nie zawsze mogliście wygrać. Kochać, nie ze strachu przed śmiercią, ale ze względu na wagę życia, które jest najświętszą rzeczą, jaką mamy, dar życia, który zawsze znajduje alternatywę, jeśli dajesz mu taką możliwość. Postanowiłem więc dać każdą możliwą szansę na życie, a to dało mi wszystkie zwroty, jakie mogę otrzymać.

Ale wróćmy do ludzi. Wśród tych, których spotkałem, była dziewczyna imieniem Mércia, która według nich doszła do terminalnego stadium choroby i udało jej się wrócić (…). To właśnie efekty terapii skojarzonej zaczęły ratować życie.

Mercia zaraziła się HIV męża i była zaskoczona pozytywną diagnozą HIV z powodu wielu infekcji oportunistycznych, które zaatakowały i zabiły jej męża w ciągu pięciu miesięcy. Ona też nie była fajna.

Zawsze się zastanawiam, jak dana osoba zaczyna chorować na to czy tamto i nikt nie zadaje sobie trudu, aby przeprowadzić bardziej dogłębne badanie; Zastanawiam się też, jak dana osoba nie zdaje sobie sprawy, że coś jest nie tak i pozwala iść do końca, do „daru boga”… To musi być strach przed wiedzą, ale brak świadomości nie oznacza, że ​​problem nie istnieje. A jeśli pojawi się jakiś problem, najlepiej stawić mu czoła, najlepiej na swoim terenie.

Ale kiedy spotkałem Mércia, była lepsza, zaczęła już chodzić jak zszokowana łapa. Zawsze jej to mówiłam, ona się uśmiechała ... A ja byłam pełna nadziei, myślałam o nowym początku.

Ale musiał być tam codziennie i otrzymującej dożylnie leki. Gryzie torturowani, nie było żyły można znaleźć bez wyszukiwania 30, minuty 50. I płakała na widok igły. Myślę, że sytuacja pogorszyła się dodatkowo w jego żyłach. I zawsze przepuszcza tam o ósmej trzydzieści rano, aby spróbować pomóc. Objął ją i mówił bzdury jej do ucha. Spędził śpiewane w owłosionych roku 37 dziewczynę, a ona śmiała się jak dziecko. Przynajmniej jeśli roztargniony i cholernie igła weszła, biorąc życie, przetrwanie improwizacji.

To trwało około dwóch miesięcy, a ona została zwolniona.

Tymczasem Waldir pogarszała codziennie. Ale nie pamiętam, że widział lub słyszał choć jedną skargę, jedna łza bólu, nic. Niewypowiedziana godność, odwaga, dla mnie zupełnie nieznany.

Po całej tej pracy z Waldir, wygrał weekend jak ten. Mógłby zrewidować niektóre osoby, z którymi wciąż kocham, zobowiązując się do powrotu w poniedziałek. Muszę przyznać, że była ulga. Byłem zmęczony bólu, cierpienia, niepokoju i uczucie bezradności. To był weekend, kiedy powinienem był zrelaksowany. Ale nie mogłam. Waldir myśli cały czas.

Czy karmisz? Nada mu kąpiel? Czy on to obchodziło? Czy on myśli, że porzucił go?

To jest?

To jest?

To było morze kwestii i, w poniedziałek, upadł na wsparcie domu, patrząc na niego.

Cyniczny uśmiech z innym pacjentem i zgłoszenia:

„Waldir jest na dole. Udostępniliśmy już nawet ich rzeczy. Tutaj jest tak… ”.

Strzeliłem do szpitala, czwarte piętro, praktycznie wszedłem siłą. Chciałem go zobaczyć, powiedzieć kilka słów, przytulić go, prosić o wybaczenie za każdy błąd, jaki popełnił ... Uścisk dłoni, wszystko, co mogłoby przypieczętować naszą przyjaźń w momencie jego wyjazdu.

Zdjęcie widziałem, było przerażające i od razu zrozumiał, dlaczego próbuje mnie powstrzymać od widząc go.

Waldir już niczego nie rozpoznawał, nie widział mnie. Rozejrzał się wokół, jakby zobaczył innych ludzi, inne rzeczy… W nowym kontekście, który się do niego zbliżał, nic nie znaczyłem.

Wyszedłem z pokoju w milczeniu, oczy wilgotne, hartowane serce, boli siebie iz życia. I dążył do wyniesienia go do lepszego poziomu, który może cieszyć się bardziej i lepiej dar życia. Uważał, że moja "off" zabił go.

Siedziałam w poczekalni i czekała powiadomienia. Minęło ponad 19 godzin zanim się skończyła i mógł wreszcie stanąć.

Zadzwoniłem do zarządzania obsługą domu, który zapytał mnie dbać (sic!) pogrzeb.

I nigdy nie miał do czynienia ze śmiercią tak ściśle. Papiery, dokumenty, świadectwa, autopsji.

Prosówkowej TB (rozprzestrzeniać się po całym ciele), jak wyjaśnił mi. Zabiła Waldir.

Po trzech dniach jego ciało w tekturowej trumnie, pomalowanej na czarno, kruche jak samo życie, zostało zwolnione z tych bardzo tanich, i to my, kierowca, Waldir i ja, w kierunku Vila Formosa, gdzie on zostanie. Pamiętam, że wyraz jego twarzy wyrażał pogodę ducha, bo widziałem go dobrze, zanim zamknąłem trumnę ...

Nie było nikogo, aby mi pomóc nieść trumnę do grobu. Kierowca odmówił. Po wielu błagając, mam troje ludzi którzy uczęszczali kolejny pogrzeb, pomocy w wypełnianiu tego mnie, to był mój ostatni serwis Waldir.

Nie mogłem, bo nie miałem ani grosza, zasadzić kwiat w tym grobowcu, którego nawet nie wiem, gdzie on jest ...

sunset mountain road

Powrót na ulice

Wróciłem do domu pomocy i płakałem. To było to, co mi zostało ...

Zdecydowanie czułam, że nie ma dla mnie miejsca, nie ma dla mnie miejsca w takim miejscu. Szukałem innego domu wsparcia i znowu się nie przystosowałem. Wolałem ulice, na których wszystko jest trudniejsze, ale przynajmniej mogłem określić kierunek swojego życia. Poszedłem odebrać puszki, karton, butelki i zarobić trochę pieniędzy. To była wojna. Pracowałem jako uliczny sprzedawca, sprzedawałem wirtualne zwierzaki, napoje bezalkoholowe, wszystko i wszystko. Często muszę bronić swojego prawa do pracy uderzeniami i kopnięciami, dla odmiany ... Powoli przekształcam swoje życie ...

Czasami pieniądze zarobiłem mnie wybór: jeść i spać?

Zdecydował się spać w dzień i jeść inne, jeśli szczęście było lepiej. Ale byłem kapitalizacji rośnie ponawianie mnie bez paniki, ale z pewną niepewność.

Miesięcy po zakończeniu wsparcia w domu, wszedłem do Crta dbać o siebie i zszedł po schodach ośmiu kondygnacjach. Poszedłem na szczycie budynku, ponieważ chciałem mieć możliwość znalezienia jak największej liczby osób, które znasz. Przechodzenie przez wszystkie pokoje, tylko odkrywając Mercji, który drzemał, oczy otwarte, bardzo przygnębiony, tak przygnębiony, że się bałem. Ona też była zaskoczona nagłym pojawieniem się osoby i uzgodnione.

Nie było zbyt wiele do powiedzenia. Widziałem wyraźnie, że to już koniec, że już nauczył się identyfikować trwającą śmiercią. I powiedziała mi to:

- Claudio, jestem zmęczony. Nie chcę żyć. Nie mam już dłużej znieść tego wszystkiego.

Nawet bez nadziei, Chid ją i powiedziała, że ​​żył, którzy walczyli, którzy nie dają się teraz, że był tak blisko (do czego?), Którzy następnie tylko jeden dzień, żyła jeden dzień na raz.

Powiedziała mi, że przez długi czas żyła po jednym dniu, a potem zaczęła żyć po godzinie, teraz liczyła minuty ...

Zostałem z nią tak długo, jak mogłem, ale musiałem jechać. Był piątek i życie mnie tam wzywało, domagając się zobowiązań i zobowiązań…

Kiedy powiedziałem, że odchodzę, przytuliła mnie i podziękował:

- Dzięki za wszystko, Cláudio

Płakałem, tak jak teraz płaczę, i nie miałem słów… To był ostatni raz, kiedy widziałem ją żywą na Ziemi. Zmarł w domu, z rodziną, która odczuła pewną ulgę (...).

Byłem skrobanie przez jak mogłem, jak to było możliwe, pracy, wiedząc, blisko uprzedzeń i czując się jak twój ostrze jest ostre i okrutne, podstępne i zdradzieckie.

Zatrudnienia? Nie ma szans. Nikt nie zatrudnia osobę, która jest nieobecna raz w miesiącu. Będę toczenia.

Poślubiłem dziewczynę, którą uwielbiam, która nie miała wirusa i nie ma go do dziś. Ilekroć uprawiamy seks, używamy prezerwatyw. Wiemy, że nasze życie jest ważniejsze niż brak lateksu, staramy się wzajemnie szanować i kochać.

Aby pozostać przy życiu i zdrowiu, ściśle przestrzegam moich zaleceń lekarskich regularnie co kilka godzin każdego dnia. To jest bar. Trudne do kontrolowania, ale niezbędne. Używam kalendarza, komputera i przyjaciół, a także mojej ukochanej żony, aby nie przegapić harmonogramów. Podaję leki jak tlen w zatopionej łodzi podwodnej.

Dziś zachowywać moje witryna internetowa (Www.soropositivo.org), podczas oczekiwania na leczenie, czy coś innego, cokolwiek to jest, nawet sponsorowania. Mam cele, chcę pomóc zmienić tę sytuację dyskryminacji, a jeśli nie może tego zrobić sam, przynajmniej mogę stworzyć podstawy dla życia bardziej godnej dla osób z HIV.

Jestem gromadzenia ludzi wokół mnie. Nie mnie, ale moje pomysły, będzie rozprzestrzeniać się powoli i stale, aż fala jest kontrolować.

Może nie mieszkam, żeby to zobaczyć. Ale to nie ma znaczenia.

Najważniejszą rzeczą jest to, że podobnie jak ja, inni mają historię jak ja i są żywe. Nie jestem cudem, nie jestem wyjątkiem.

Życie zawsze jest możliwe, a nawet HIV.

Konieczne jest, że ludzie stają się świadomi.

Żyjemy i chcemy pozostać przy życiu.

Jesteśmy głowy gospodarstwa domowego, żywicielami rodzin, odpowiedzialnych za nasze losy.

Mamy te same obowiązki jak wszyscy inni ludzie. Jest to dość spójne, że mamy takie same możliwości. To nie fair, że wyłączone z życia właśnie poprzez bycie chorym oraz w zakresie radzenia sobie okresowo.

Jesteśmy godni szacunku jako ludźmi jesteśmy.

Jesteśmy godne miłości jak każdy inny.

A przede wszystkim, jesteśmy godni życia.

Solidaryzować się nie mnie. Współczuć światu, że jest twoje.

Claudio SS - Webmaster, 38 lat - HIV pozytywny od 30 roku życia - Piracicaba / SP
e-mail: seropositivowebsi[email chroniony]

PS. Osoba, o której mówiłem jako moja ukochana żona, której imienia nie pisałem wcześniej i nie napiszę teraz, była rodzajem prywatnego demona, którego miałem, który doszedł do najwyższego punktu, mówiąc: „Co za choroba ma cię ten rynek” !

Wiem, że po opublikowaniu książki rzuciłem okiem na dowolny post, w którym nie umieściłem jej imienia na niej (próżność, wszystko próżność 0 i jakiś czas później, nie znosząc już złego nastroju, sobotni poranek I Obudziłem się i dwukrotnie życzyłem jej dzień dobry, a ona odpowiedziała mi w ten sposób:

"Jak mogę mieć dobry dzień, jeśli pierwszą osobą, którą widzę, jesteś ty?"

Skorzystałem z okazji, gdy wiewiórka chwyta orzech laskowy:

Nie martw się więc, bo za nieco ponad tydzień opuszczę ten dom…

i odejść? Nie czekaj i Boże Narodzenie.

Powiedziałem, że moja choroba i ja nie mogę już dłużej patrzeć na jej twarz, w reżimie wzajemności, w którym najpilniejszą rzeczą jest zlikwidowanie pary, i tak właśnie tydzień później byłem już zadomowiony, źle i źle, w São Paulo ... reszta to życie, które mija i poznacie dopiero, gdy wyjdzie moja książka, wspomnienia człowieka nocy

Tutaj znalazłem coś do dodania. Piosenka Queen zatytułowana Rozwiń skrzydła. To była moja pierwsza próba przetłumaczenia czegoś i patrząc na to teraz, tutaj w 2016 roku, wydaje się, że nieświadomie przetłumaczyłem własne proroctwo ...

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=bmyav5IoVTM&w=560&h=315]

Zakażenie HIV: leki przeciw HIV zapobiegają zakażeniu HIV

 

Otrzymuj aktualizacje bezpośrednio na swoim urządzeniu za darmo

Masz coś do powiedzenia? Powiedz to!!! Ten blog i świat jest o wiele lepszy z przyjaciółmi!

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, jak przetwarzane są Twoje dane zwrotne.

Ta strona wykorzystuje cookies, aby poprawić swoje doświadczenia. Będziemy zakładać, że jesteś w porządku z tym, ale można z nich zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuj Przeczytaj więcej

Polityka prywatności i Cookies
Styl życiaPodróżeModaPiękno